Szósta rano, cichy szum deszczu stłumiony przez
ciągłe tykanie budzika, jakby czas zapomniał o tym co wydarzyło się stosunkowo
niedawno, jak by świat udawał że nie wie co wydarzy się dalej.
Słyszę szept, a raczej ciche łkanie i podnoszę głowę do góry, przez okno do
pokoju wpływa resztka szarej zapomnianej już przez wszystkich nocy. Spoglądam
na łóżko Lacy, to ona ciągle chlipie, jak by nie mogła znieść tego co się
wydarzyło. Stawiam gołe stopy na podłodze, i powoli starałam się opanować
zawroty głowy, no tak panna Fitz mówiła że nie powinnam wstawać, jednak nie
potrafiłam być obojętna na to co się dookoła działo. W końcu byłam najstarsza z
całej grupy. Powoli podtrzymując się łóżka wstałam i stawiając niepewne kroki,
przeszłam koło łóżek Emmy i Blair starając się ich nie obudzić, te małe
skarżypyty mogłyby narobić mi wielkiego bigosu. Siadam niepewnie na posłaniu,
bo nie wiem czy do końca to na czym spałyśmy można nazywać łóżkami” Lacy i
gładzę ją po włosach. Lace miała wspaniałe włosy, długie koloru ciemnego
hebanu, kręcone, zawsze się nimi zachwycałam.
- Lexi… my tu wszyscy umrzemy… tak jak Sophie oraz Kate, nie ma dla nas
ratunku, to dla tego nie pozwalają nam stad wychodzić. – jęknęła podciągając
swoje długie nogi pod brodę, sama nie wiedziałam co powinnam jej powiedzieć. W
sumie myślałam podobnie, myślałam że Riviera nie jest tą ostoją spokoju, jak
zapewniali naszych rodziców, to powolna umieralnia dla ludzi takich jak my,
którzy odchodzą od normy. Którzy dla innych wydają się obłąkanymi… jednak chyba
powinnam zacząć od początku, jak to się stało… że stałam się kolejnym
,,wariatem”
_____________
Na wstępnie chciałam zaznaczyć że blog jest pisany zupełnie dla mnie, więc nie obiecuję wam ciągłej historii, rozdziały będą krótkie, takie na ile dałam radę się wypisać, nie chcę by brano mnie zbyt poważnie, to wszystko pisane jest tylko dla mnie, jednak udostępniam to do waszej dyspozycji.
To co napiszę będzie pojawiało się w miarę regularnie co tydzień, jeśli nie będę miała rozdziału po prostu go nie dodam :) Jeśli przestanę mieć wenę na to opowiadanie skończę je pisać proste :)
Pozdrawiam : Valentine.
Piękne. Czekam na kolejny. Masz talent ! Naprawdę mi się podoba :))
OdpowiedzUsuńŚwietne! Uwielbiam takie tajemnicze opowiadania! Nie mogę się doczekać kolejnej część :)
OdpowiedzUsuń